Tomasz Tułacz: Mogliśmy spowodować, by ten mecz miał inne oblicze

FOTO OSCAR MROZOWSKI | OVERLIA STUDIO

W starciu o finał Pucharu Polski zespół „Żubrów” uległ dziś u siebie Pogoni Szczecin. Przegrane 0:3 spotkanie na pomeczowej konferencji prasowej podsumowali obydwaj szkoleniowcy: Tomasz Tułacz oraz Robert Kolendowicz.

Tomasz Tułacz (Puszcza Niepołomice): Zanim przejdę do omówienia meczu, to przyznam, że bardzo miło mi widzieć tak ogromną grupę dziennikarzy. W tym temacie również widać ogromny postęp, jaki zrobiliśmy przez ostatnie 10 lat. Chciałbym więc Państwa serdecznie powitać w ten nie do końca szczęśliwy dla nas wieczór.

Co do samego meczu, gratulacje dla zespołu Pogoni Szczecin za zasłużone zwycięstwo. Chciałbym jednak powiedzieć, że my grając do przerwy trochę skuteczniej – wykorzystując karnego, nieco celniej uderzając przy strzale w poprzeczkę – mogliśmy spowodować, by ten mecz miał inne oblicze. Przy trzeciej bramce został jednak zamknięty. Próbowaliśmy zdobyć honorowego gola, ale Pogoń była dziś bardzo skuteczna w działaniach defensywnych i wyprowadzała bardzo groźne akcje ofensywne.

Chciałbym podziękować naszym kibicom. Mam wielkie słowa uznania za to, jak wspierali zespół. Czapki z głów – bardzo doceniamy to ja, sztab i drużyna. Proszę kibiców o pomoc, wsparcie dla naszej drużyny w tym trudnym momencie, bo jest to dla nas bardzo ważny element. Czeka nas pięć meczów u siebie: potrzebujemy wsparcia zarówno w nich, jak i na wyjazdach.

Dziękuję całej drużynie za to, że doszliśmy do półfinału. Teraz boli nas przegrana, ale za kilka chwil, może lat będziemy bardziej doceniać to, co zrobiliśmy. Dziś mogliśmy walczyć z klasowym zespołem o finał Pucharu Polski. Nie jest to w historii naszego Klubu czymś oczywistym. Zrobimy wszystko, żeby wyciągnąć wnioski z tej lekcji i w pozostałych ośmiu meczach do końca sezonu stanąć na wysokości zadania. Chcemy zrealizować cel, którym jest utrzymanie w lidze.

Byliśmy dzisiaj niefrasobliwi, szczególnie przy stałych fragmentach gry. Bez poprawy gry obronnej w tym elemencie nie możemy walczyć o byt w Ekstraklasie. Jesteśmy jednym z najgorzej broniących stałe fragmenty zespołów w tej lidze, to nie jest problem tylko meczu z Cracovią. Nie chcę wywierać presji na zespole, ale już przez następny tydzień ten element musi zostać poprawiony. Wykonujemy je skutecznie, ale w defensywie mamy określone problemy, wynikające z działań zawodników w tej strefie. Wkradły się obawy, kiedy przeciwnik wykonuje stałe fragmenty gry. Ja się nie obawiam – gdybym się bał, to rzuciłbym tę robotę – ale chciałbym, żeby zespół się nie bał. Gdybyśmy zagrali mniej niefrasobliwie w tym elemencie, również zwiększylibyśmy swoje szanse. To samo mówię piłkarzom – musimy podjąć wysiłki, bo bez poprawy tego elementu nie będziemy mogli zrealizować celu. 

Jako przegrany półfinału życzę Pogoni powodzenia w finale oraz zdobycia Pucharu Polski.

Artur Crăciun do tej pory nie mylił się z rzutu karnego ani razu, ale przyszła pomyłka w tym kluczowym meczu. To był decydujący moment, natomiast powiedziałem Arturowi, że nawet najlepsi zawodnicy na świecie czasem nie strzelają karnego: Platini, Maradona, Lewandowski… Zawodnik dostał ode mnie wsparcie, a czy w kolejnym meczu zostanie wyznaczony do jedenastek – zobaczymy po zamknięciu mikrocyklu.

Robert Kolendowicz (Pogoń Szczecin): Będzie mi trudno o komentarz, bo to jest dla nas emocjonalny dzień. Po poprzednim, przegranym finale bardzo chcieliśmy awansować do kolejnego. Ale nasz „niedokończony biznes” się nie skończył – idziemy metodą małych kroków, teraz przed nami kolejny. Chciałbym pochwalić mój zespół, bo ten mecz nie był łatwy – szczególnie początek, potem było prościej. W pierwszych minutach Cojocaru pomógł nam po raz kolejny utrzymać się w meczu, brawa dla naszego bramkarza. Dodatkowo jestem bardzo zadowolony z naszych stałych fragmentów. Dobrze je broniliśmy, a sami też jedną bramkę zdobyliśmy po ofensywnym stałym fragmencie gry.

Ubiegłoroczny finał jest historią, teraz będziemy grać kolejny. W sporcie nie można być jednak niczego pewnym. My jako zespół możemy obiecać, że maksymalnie się przygotujemy do meczu finałowego i zrobimy wszystko, żeby go wygrać. Mamy doświadczenia z poprzedniego finału jako sztab, jako cały klub. Wierzę, że przygotowując się i bazując na nich, na koniec będziemy się cieszyć.